Zróbcie turniej gier planszowych
Trzy gry, punkty za miejsca, jeden zwycięzca wieczoru. Drabinka na kartce sprawia, że nawet chińczyk robi się poważny.
Zebraliśmy 33 pomysły na wieczór na rywalizację, w domu. Każdy z nich da się zrealizować tego samego dnia, bez planowania i bez rezerwacji. Jeśli nie chcesz wybierać, kliknij „Losuj pomysł" — strona wybierze jeden za Ciebie.
Wylosuj jeden pomysłTrzy gry, punkty za miejsca, jeden zwycięzca wieczoru. Drabinka na kartce sprawia, że nawet chińczyk robi się poważny.
Karty leżą w szufladzie od lat. Zapałki zamiast pieniędzy sprawiają, że nikt nie wychodzi obrażony, a emocje zostają.
Dwie drużyny, hasła wypisane na karteczkach przez przeciwników. Im głupsze hasła, tym lepszy wieczór.
Tylko Ź, F, G i H. Nagle wszyscy udowadniają, że „Fiji" to państwo, a „Fąfara" to imię.
Pełna drabinka, przegrany odpada, zwycięzca nie zmywa przez tydzień. Stawka podnosi poziom krzyku.
Każdy przygotowuje pięć pytań o sobie. Wygrywa ten, kto najlepiej zna resztę towarzystwa — i zwykle wygrywa ktoś nieoczywisty.
Cztery paczki, zawiązane oczy, kto rozpozna więcej smaków. Wychodzi, że nikt nie odróżnia zielonej cebulki od papryki.
Pięć minut na partię. Szachy przestają być nudne dokładnie w momencie, gdy zaczyna lecieć zegar.
Jedno pudełko, podzielcie elementy po równo, każdy układa swój fragment na czas. Potem sklejacie w całość.
Kosz na śmieci, zwinięte skarpetki, linia z taśmy na podłodze. Dziesięć rzutów, komentarz sportowy obowiązkowy.
Ta jedna z biblioteki, w którą grałeś sześć godzin i odłożyłeś. Wróć do niej dziś zamiast kupować nową.
Od najlepszego do najgorszego, z obroną każdego miejsca. Kończy się awanturą o część trzecią.
Nie chińczyk — jest cała półka gier zrobionych wyłącznie pod dwóch graczy. Partia schodzi po czterdzieści minut.
Jackbox, skribbl albo zwykły among-us. Wszyscy w swoich domach, a wieczór wychodzi wspólny.
Risk, Monopoly, Twilight Imperium. Jedna partia, świt jako naturalny koniec rozgrywki.
Jeden myśli o czymkolwiek, drugi ma dwadzieścia pytań na tak lub nie. Zero rekwizytów, działa nawet w ciemności.
Klocki, makaron, papier, taśma. Trzydzieści minut, najwyższa konstrukcja wygrywa.
Brzmi absurdalnie, dopóki nie stanie za tym stawka — kto parzy herbatę przez tydzień.
Jedna darmowa gra, wszyscy instalują, trzy rundy, tabela wyników na kartce. Zero przygotowań.
Trzydzieści sekund kawałka, kto pierwszy poda tytuł. Playlisty z lat dziewięćdziesiątych działają najlepiej.
Kto zrobi najbardziej okrągły, kto przerzuci bez łopatki. Śniadanie o trzeciej w nocy to część nagrody.
Jeden prowadzi, reszta gra. Darmowych scenariuszy na jeden wieczór jest w sieci mnóstwo, kostki można zastąpić aplikacją.
Tarcza kosztuje tyle co obiad i wisi latami. Wieczory z rzutkami mają to do siebie, że nie chcą się kończyć.
Całe mieszkanie, zgaszone światła, jedna latarka. Dorośli ludzie, a poziom emocji jak w podstawówce.
Za każdy stracony pionek jedno zadanie od przeciwnika — od zaśpiewania refrenu po zmywanie. Warcaby nagle robią się grą towarzyską.
Nie chodzi o ułożenie — chodzi o czas. Pierwsza godzina to nauka jednej metody, reszta nocy to skracanie wyniku o sekundy.
Trzy plansze pod rząd, stoper włączony przy każdej. Porównanie trzeciego wyniku z pierwszym jest całą nagrodą.
Dziesięć podejść z rzędu na dowolnej stronie z testem. Wynik rośnie w ciągu jednego wieczoru i to widać.
Pięć minut na partię, przeciwnik z drugiego końca świata, ranking rośnie albo leci w dół. O drugiej w nocy zawsze ktoś gra.
Przejdź ją najszybciej, jak potrafisz, ze stoperem. Gra ograna do znudzenia nagle robi się zupełnie nowa.
Darmowe quizy geograficzne z licznikiem czasu. Pierwsze podejście boli, piąte zaskakuje.
Setki zadań „mat w dwóch ruchach" za darmo. Tryb z licznikiem zamienia to w grę o wynik, nie w naukę.
Pompki, żonglowanie, deska, układanie kart w wieżę. Wybierz jedną rzecz i bij ją przez godzinę, zapisując wyniki.