Urządźcie konkurs najgorszego tańca
⚡ Pół godzinyLosowa piosenka, trzydzieści sekund, publiczność ocenia w skali od jednego do dziesięciu. Im mniej talentu, tym więcej punktów.
Zebraliśmy 53 pomysły na głupoty w domu. Z tego 46 nie kosztuje ani złotówki, a 18 zaczniesz i skończysz w pół godziny. Każdy da się zrealizować tego samego dnia, bez planowania i bez rezerwacji. Jeśli nie chcesz wybierać, kliknij „Losuj pomysł" — strona wybierze jeden za Ciebie.
Wylosuj jeden z tych 53 pomysłyTrzy pozycje z tej listy, które wymagają najmniej pieniędzy i najmniej przygotowania.
Losowa piosenka, trzydzieści sekund, publiczność ocenia w skali od jednego do dziesięciu. Im mniej talentu, tym więcej punktów.
Każdy wybiera trzy zdjęcia z galerii drugiej osoby, ta musi ułożyć z nich jedną spójną historię.
Cztery paczki, zawiązane oczy, kto rozpozna więcej smaków. Wychodzi, że nikt nie odróżnia zielonej cebulki od papryki.
Pompki, żonglowanie, deska, układanie kart w wieżę. Wybierz jedną rzecz i bij ją przez godzinę, zapisując wyniki.
Jackbox, skribbl albo zwykły among-us. Wszyscy w swoich domach, a wieczór wychodzi wspólny.
Cztery herbaty, cztery sery, cztery rodzaje czekolady. Karty ocen na kartce i pełna powaga.
Temat: cokolwiek, na czym się nie znacie. Dyktafon w telefonie wystarczy. Odsłuchanie po tygodniu to osobna rozrywka.
Przewińcie archiwum do 2016 roku. Zażenowanie na poziomie, którego żaden film nie osiągnie.
Trzydzieści sekund choreografii, dwie godziny nauki, jedno nagranie na koniec. Wieczór zamyka się sam.
Kosz na śmieci, zwinięte skarpetki, linia z taśmy na podłodze. Dziesięć rzutów, komentarz sportowy obowiązkowy.
Curling, snooker, zawody w rąbaniu drewna. Komentowanie sportu bez znajomości zasad jest lepsze niż sam sport.
Od najlepszego do najgorszego produktu w lodówce. Uzasadnienia obowiązkowe, kłótnie gwarantowane.
Fabułę trzeba zgadywać z obrazu. Potem sprawdzacie opis i porównujecie z tym, co wam wyszło.
Za każdy stracony pionek jedno zadanie od przeciwnika — od zaśpiewania refrenu po zmywanie. Warcaby nagle robią się grą towarzyską.
Sąsiedzi śpią, więc śpiewacie na granicy słyszalności. Absurd tego pomysłu jest jednocześnie jego całą zaletą.
To, co leciało w telewizji w podstawówce. Połowa odcinków okazuje się lepsza, niż pamiętacie, połowa dużo gorsza.
Dwie drużyny, hasła wypisane na karteczkach przez przeciwników. Im głupsze hasła, tym lepszy wieczór.
Trzy piłki, dwie godziny, jeden filmik instruktażowy. Wychodzi każdemu, kto nie odpuści po pierwszym kwadransie.
Prawdziwy namiot, prawdziwe śpiwory, latarka zamiast lampy. Biwak bez komarów i bez jazdy.
Jedna piosenka, telefon, zero wstydu. Efekt zostaje w galerii na lata i za każdym razem działa.
Trzy kawałki na cały regulator w słuchawkach. Nikt nie patrzy, więc nie ma czego udawać.
W każdym mieszkaniu takie stoi. Zawartość zawsze okazuje się warta jednego wieczoru.
Wersja, która powinna była powstać. Można na kartce, można na głos przy herbacie.
Całe mieszkanie, zgaszone światła, jedna latarka. Dorośli ludzie, a poziom emocji jak w podstawówce.
Po jednym zdaniu każde, bez ustalania fabuły. Po stronie tekstu wychodzi coś, czego nikt nie zaplanował.
Jedna, ale porządnie, do poziomu pokazania jej komuś bez wpadki. Materiału w sieci jest na całą noc.
Im niższa ocena, tym lepiej. Komentowanie na bieżąco jest tu całą rozrywką, nie film.
Temat: czy kanapka to kanapka, gdy chleb jest na wierzchu. Argumentować trzeba śmiertelnie poważnie.
Kto naprawdę mieszka pod trójką i czemu wraca o czwartej. Im bardziej absurdalne wyjaśnienie, tym lepiej.
Przerzucanie shakera albo warstwowy drink. Rozlejecie połowę, ale nauczycie się obie osoby.
Krzesło, czajnik, kaloryfer — po pięć zdań w stylu prawdziwej recenzji, z gwiazdkami. Absurd rośnie z każdą pozycją.
Krzesła, koce, klamerki, lampki. Brzmi dziecinnie do momentu, w którym leżycie w środku z herbatą i nie chce wam się wychodzić.
Melodia z czegoś znanego, słowa własne, o rzeczach zupełnie zwyczajnych. Nagranie obowiązkowe.
Pełna sesja zdjęciowa z pozami. Wynik nadaje się wyłącznie do prywatnego folderu, ale śmiech zostaje na cały wieczór.
Każde dorzuca dziesięć kawałków z czasów, gdy się poznaliście. Potem słuchacie i tłumaczycie się z wyborów.
Włączcie dowolny film bez dźwięku i mówcie za bohaterów. Po dziesięciu minutach fabuła nie ma nic wspólnego z oryginałem.
Każdy przygotowuje pięć pytań o sobie. Wygrywa ten, kto najlepiej zna resztę towarzystwa — i zwykle wygrywa ktoś nieoczywisty.
Brzmi absurdalnie, dopóki nie stanie za tym stawka — kto parzy herbatę przez tydzień.
Tylko Ź, F, G i H. Nagle wszyscy udowadniają, że „Fiji" to państwo, a „Fąfara" to imię.
To, co jest w szafce, w proporcjach z powietrza. Nazwa i etykieta obowiązkowe, przepis zapisany na przyszłość.
Portret drugiej osoby, ołówek nie odrywa się od papieru, wzrok tylko na modelu. Efekty wieszacie na lodówce.
Przewińcie galerię do samego początku. Gwarantowane trzy godziny, z czego połowa na „a pamiętasz".
Pełna analiza fabuły kreskówki albo drzewo zależności w waszej paczce znajomych. Duża kartka i flamastry.
Ktoś czyta rzadkie słowo ze słownika, reszta wymyśla definicje. Wygrywa ten, kogo kłamstwo wzięto za prawdę.
Godziny materiału w sieci. Połowę pamiętacie słowo w słowo i sami nie wiecie, skąd.
Kto zrobi najbardziej okrągły, kto przerzuci bez łopatki. Śniadanie o trzeciej w nocy to część nagrody.
Jeśli ktoś zachował zeszyty ze szkoły, wieczór jest ustawiony. Jeśli nie — wystarczą stare wpisy z internetu.
Jedzenie, ubrania, światło i film — wszystko w jednej barwie. Absurdalne ograniczenie, które organizuje cały wieczór.
Bez nożyczek — warkocze, żele, spinki, wszystko, co jest w łazience. Zdjęcia przed i po obowiązkowe.
Pytania od absurdalnych po naprawdę trudne. Wieczór potrafi zejść w miejsca, o których się wcześniej nie rozmawiało.
Trzydzieści sekund kawałka, kto pierwszy poda tytuł. Playlisty z lat dziewięćdziesiątych działają najlepiej.
Każdy układa drugiemu jedną rzecz na każdy dzień. Wykonanie obowiązkowe, negocjacje żadne.
Od najlepszego do najgorszego, z obroną każdego miejsca. Kończy się awanturą o część trzecią.
| Czas | Ile pozycji | Przykład |
|---|---|---|
| ⚡ Pół godziny | 18 pomysłów | Zróbcie mistrzostwa w rzucaniu do kosza |
| 🕐 Godzina–dwie | 45 pomysłów | Zbudujcie fort z koców |
| 🌌 Cała noc | 5 pomysłów | Urządźcie wieczór gier przez internet ze znajomymi |
Do wyboru jest 53 pomysły. Na start najlepiej sprawdzają się „Obejrzyjcie stare reklamy z lat dziewięćdziesiątych", „Narysujcie siebie nie patrząc na kartkę" i „Zróbcie sobie nawzajem plan na przyszły tydzień" — są tanie albo darmowe i nie wymagają przygotowania. Pełna lista jest na tej stronie, a przycisk losowania wybierze jeden pomysł za Ciebie, jeśli sam wybór jest problemem.
Na tej liście 18 zajmie do 30 minut, 45 — godzinę–dwie, a 5 — cały wieczór albo całą noc — część pasuje do więcej niż jednego przedziału, więc liczby nie sumują się do 53. Jeśli masz mało czasu, zacznij od pozycji „Zróbcie mistrzostwa w rzucaniu do kosza". Na dłuższy wieczór lepiej wziąć coś, co ma naturalny koniec, zamiast zajęcia, które urwiesz w połowie.
46 z 53 nie kosztuje nic — na przykład „Zbudujcie fort z koców" albo „Obejrzyjcie swoje stare zdjęcia". Pozostałe wymagają drobnych wydatków, ale rzędu kilkunastu złotych. Oznaczenia budżetu są przy każdej karcie.
Ta lista to 53 z 150 pomysłów w całej bazie, bo filtry coś odcięły. Najbliższy szerszy zestaw to „Co robić w domu" — 116 pomysłów. Możesz też wejść na pełną listę i przewinąć wszystko naraz albo wrócić na stronę główną i odznaczyć jeden filtr przed losowaniem.