Zróbcie sobie nawzajem plan na przyszły tydzień
⚡ Pół godzinyKażdy układa drugiemu jedną rzecz na każdy dzień. Wykonanie obowiązkowe, negocjacje żadne.
Zebraliśmy 51 pomysłów na głupoty za darmo. Z tego 18 zaczniesz i skończysz w pół godziny, a 46 zrobisz bez wychodzenia z domu. Każdy da się zrealizować tego samego dnia, bez planowania i bez rezerwacji. Jeśli nie chcesz wybierać, kliknij „Losuj pomysł" — strona wybierze jeden za Ciebie.
Wylosuj jeden z tych 51 pomysłówTrzy pozycje z tej listy, które wymagają najmniej pieniędzy i najmniej przygotowania.
Każdy układa drugiemu jedną rzecz na każdy dzień. Wykonanie obowiązkowe, negocjacje żadne.
Trzydzieści sekund kawałka, kto pierwszy poda tytuł. Playlisty z lat dziewięćdziesiątych działają najlepiej.
Im niższa ocena, tym lepiej. Komentowanie na bieżąco jest tu całą rozrywką, nie film.
Trzy piłki, dwie godziny, jeden filmik instruktażowy. Wychodzi każdemu, kto nie odpuści po pierwszym kwadransie.
Pełna analiza fabuły kreskówki albo drzewo zależności w waszej paczce znajomych. Duża kartka i flamastry.
Kto to jest, dokąd idzie o tej porze, co się właśnie stało. Ćwiczenie pisarskie, które działa najlepiej na nocnym przystanku.
Melodia z czegoś znanego, słowa własne, o rzeczach zupełnie zwyczajnych. Nagranie obowiązkowe.
Każdy wybiera trzy zdjęcia z galerii drugiej osoby, ta musi ułożyć z nich jedną spójną historię.
Krzesła, koce, klamerki, lampki. Brzmi dziecinnie do momentu, w którym leżycie w środku z herbatą i nie chce wam się wychodzić.
Prawdziwy namiot, prawdziwe śpiwory, latarka zamiast lampy. Biwak bez komarów i bez jazdy.
Jedna piosenka, telefon, zero wstydu. Efekt zostaje w galerii na lata i za każdym razem działa.
Krzesło, czajnik, kaloryfer — po pięć zdań w stylu prawdziwej recenzji, z gwiazdkami. Absurd rośnie z każdą pozycją.
Las po zmroku brzmi zupełnie inaczej. Wystarczy skraj lasu i godzina, żeby to poczuć — czołówki obowiązkowo.
W każdym mieszkaniu takie stoi. Zawartość zawsze okazuje się warta jednego wieczoru.
Pełna sesja zdjęciowa z pozami. Wynik nadaje się wyłącznie do prywatnego folderu, ale śmiech zostaje na cały wieczór.
Kto naprawdę mieszka pod trójką i czemu wraca o czwartej. Im bardziej absurdalne wyjaśnienie, tym lepiej.
Przewodnik w ręce, zdjęcia pod pomnikami, pełne zaangażowanie. Absurd polega na tym, że naprawdę zobaczysz nowe rzeczy.
Trzydzieści sekund choreografii, dwie godziny nauki, jedno nagranie na koniec. Wieczór zamyka się sam.
Trzy kawałki na cały regulator w słuchawkach. Nikt nie patrzy, więc nie ma czego udawać.
Temat: cokolwiek, na czym się nie znacie. Dyktafon w telefonie wystarczy. Odsłuchanie po tygodniu to osobna rozrywka.
Od najlepszego do najgorszego, z obroną każdego miejsca. Kończy się awanturą o część trzecią.
Godziny materiału w sieci. Połowę pamiętacie słowo w słowo i sami nie wiecie, skąd.
Sąsiedzi śpią, więc śpiewacie na granicy słyszalności. Absurd tego pomysłu jest jednocześnie jego całą zaletą.
Całe mieszkanie, zgaszone światła, jedna latarka. Dorośli ludzie, a poziom emocji jak w podstawówce.
Każde dorzuca dziesięć kawałków z czasów, gdy się poznaliście. Potem słuchacie i tłumaczycie się z wyborów.
Bez nożyczek — warkocze, żele, spinki, wszystko, co jest w łazience. Zdjęcia przed i po obowiązkowe.
Losowa piosenka, trzydzieści sekund, publiczność ocenia w skali od jednego do dziesięciu. Im mniej talentu, tym więcej punktów.
Kosz na śmieci, zwinięte skarpetki, linia z taśmy na podłodze. Dziesięć rzutów, komentarz sportowy obowiązkowy.
Pytania od absurdalnych po naprawdę trudne. Wieczór potrafi zejść w miejsca, o których się wcześniej nie rozmawiało.
Własna klatka schodowa, stoper, jedno wejście na czas — po cichu, żeby nie budzić sąsiadów. Głupie, męczące i zaskakująco wciągające.
Jeśli ktoś zachował zeszyty ze szkoły, wieczór jest ustawiony. Jeśli nie — wystarczą stare wpisy z internetu.
Fabułę trzeba zgadywać z obrazu. Potem sprawdzacie opis i porównujecie z tym, co wam wyszło.
Brzmi absurdalnie, dopóki nie stanie za tym stawka — kto parzy herbatę przez tydzień.
Przewińcie archiwum do 2016 roku. Zażenowanie na poziomie, którego żaden film nie osiągnie.
Pompki, żonglowanie, deska, układanie kart w wieżę. Wybierz jedną rzecz i bij ją przez godzinę, zapisując wyniki.
Portret drugiej osoby, ołówek nie odrywa się od papieru, wzrok tylko na modelu. Efekty wieszacie na lodówce.
Temat: czy kanapka to kanapka, gdy chleb jest na wierzchu. Argumentować trzeba śmiertelnie poważnie.
Wersja, która powinna była powstać. Można na kartce, można na głos przy herbacie.
Tylko Ź, F, G i H. Nagle wszyscy udowadniają, że „Fiji" to państwo, a „Fąfara" to imię.
Curling, snooker, zawody w rąbaniu drewna. Komentowanie sportu bez znajomości zasad jest lepsze niż sam sport.
Konkurs na najgorszą nazwę zakładu fryzjerskiego. Materiału w każdym polskim mieście starczy na kilka nocy.
Każdy przygotowuje pięć pytań o sobie. Wygrywa ten, kto najlepiej zna resztę towarzystwa — i zwykle wygrywa ktoś nieoczywisty.
Przewińcie galerię do samego początku. Gwarantowane trzy godziny, z czego połowa na „a pamiętasz".
To, co leciało w telewizji w podstawówce. Połowa odcinków okazuje się lepsza, niż pamiętacie, połowa dużo gorsza.
Ktoś czyta rzadkie słowo ze słownika, reszta wymyśla definicje. Wygrywa ten, kogo kłamstwo wzięto za prawdę.
Po jednym zdaniu każde, bez ustalania fabuły. Po stronie tekstu wychodzi coś, czego nikt nie zaplanował.
Za każdy stracony pionek jedno zadanie od przeciwnika — od zaśpiewania refrenu po zmywanie. Warcaby nagle robią się grą towarzyską.
Od najlepszego do najgorszego produktu w lodówce. Uzasadnienia obowiązkowe, kłótnie gwarantowane.
Dwie drużyny, hasła wypisane na karteczkach przez przeciwników. Im głupsze hasła, tym lepszy wieczór.
Włączcie dowolny film bez dźwięku i mówcie za bohaterów. Po dziesięciu minutach fabuła nie ma nic wspólnego z oryginałem.
Jedna, ale porządnie, do poziomu pokazania jej komuś bez wpadki. Materiału w sieci jest na całą noc.
| Czas | Ile pozycji | Przykład |
|---|---|---|
| ⚡ Pół godziny | 18 pomysłów | Zróbcie mistrzostwa w rzucaniu do kosza |
| 🕐 Godzina–dwie | 42 pomysły | Zbudujcie fort z koców |
| 🌌 Cała noc | 5 pomysłów | Zróbcie maraton jednego serialu z dzieciństwa |
Do wyboru jest 51 pomysłów. Na start najlepiej sprawdzają się „Obejrzyjcie stare reklamy z lat dziewięćdziesiątych", „Wymyślajcie historie mijanych ludzi" i „Zagrajcie w chowanego po ciemku" — są tanie albo darmowe i nie wymagają przygotowania. Pełna lista jest na tej stronie, a przycisk losowania wybierze jeden pomysł za Ciebie, jeśli sam wybór jest problemem.
Na tej liście 18 zajmie do 30 minut, 42 — godzinę–dwie, a 5 — cały wieczór albo całą noc — część pasuje do więcej niż jednego przedziału, więc liczby nie sumują się do 51. Jeśli masz mało czasu, zacznij od pozycji „Zróbcie mistrzostwa w rzucaniu do kosza". Na dłuższy wieczór lepiej wziąć coś, co ma naturalny koniec, zamiast zajęcia, które urwiesz w połowie.
Nie. 46 z 51 zrobisz u siebie, 5 wymaga wyjścia. Jeśli jest późno albo pogoda odpada, filtr „W domu" zostawi tylko tę pierwszą grupę.
Ta lista to 51 z 150 pomysłów w całej bazie, bo filtry coś odcięły. Najbliższy szerszy zestaw to „Co robić za darmo" — 112 pomysłów. Możesz też wejść na pełną listę i przewinąć wszystko naraz albo wrócić na stronę główną i odznaczyć jeden filtr przed losowaniem.