Zróbcie turniej gier planszowych
Trzy gry, punkty za miejsca, jeden zwycięzca wieczoru. Drabinka na kartce sprawia, że nawet chińczyk robi się poważny.
Zebraliśmy 24 pomysły na wieczór dla par, na rywalizację. Każdy z nich da się zrealizować tego samego dnia, bez planowania i bez rezerwacji. Jeśli nie chcesz wybierać, kliknij „Losuj pomysł" — strona wybierze jeden za Ciebie.
Wylosuj jeden pomysłTrzy gry, punkty za miejsca, jeden zwycięzca wieczoru. Drabinka na kartce sprawia, że nawet chińczyk robi się poważny.
Karty leżą w szufladzie od lat. Zapałki zamiast pieniędzy sprawiają, że nikt nie wychodzi obrażony, a emocje zostają.
Tylko Ź, F, G i H. Nagle wszyscy udowadniają, że „Fiji" to państwo, a „Fąfara" to imię.
Pełna drabinka, przegrany odpada, zwycięzca nie zmywa przez tydzień. Stawka podnosi poziom krzyku.
Każdy przygotowuje pięć pytań o sobie. Wygrywa ten, kto najlepiej zna resztę towarzystwa — i zwykle wygrywa ktoś nieoczywisty.
Cztery paczki, zawiązane oczy, kto rozpozna więcej smaków. Wychodzi, że nikt nie odróżnia zielonej cebulki od papryki.
Pięć minut na partię. Szachy przestają być nudne dokładnie w momencie, gdy zaczyna lecieć zegar.
Jedno pudełko, podzielcie elementy po równo, każdy układa swój fragment na czas. Potem sklejacie w całość.
Kosz na śmieci, zwinięte skarpetki, linia z taśmy na podłodze. Dziesięć rzutów, komentarz sportowy obowiązkowy.
Kręgielnie działają do późna i po dwudziestej drugiej bywają tańsze. Dwie godziny, zero umiejętności wymaganych.
Godzina, jedna zagadka, cztery osoby przekrzykujące się nawzajem. Sprawdza znajomości lepiej niż niejedna rozmowa.
Stół wynajmowany na godziny, poziom umiejętności bez znaczenia. Działa i we dwoje, i w czwórkę.
Stare automaty, flippery, gry zręcznościowe. Wieczór kosztuje tyle, ile wrzucicie monet.
Od najlepszego do najgorszego, z obroną każdego miejsca. Kończy się awanturą o część trzecią.
Nie chińczyk — jest cała półka gier zrobionych wyłącznie pod dwóch graczy. Partia schodzi po czterdzieści minut.
Jeden myśli o czymkolwiek, drugi ma dwadzieścia pytań na tak lub nie. Zero rekwizytów, działa nawet w ciemności.
Klocki, makaron, papier, taśma. Trzydzieści minut, najwyższa konstrukcja wygrywa.
Brzmi absurdalnie, dopóki nie stanie za tym stawka — kto parzy herbatę przez tydzień.
Jedna darmowa gra, wszyscy instalują, trzy rundy, tabela wyników na kartce. Zero przygotowań.
Trzydzieści sekund kawałka, kto pierwszy poda tytuł. Playlisty z lat dziewięćdziesiątych działają najlepiej.
Kto zrobi najbardziej okrągły, kto przerzuci bez łopatki. Śniadanie o trzeciej w nocy to część nagrody.
Tarcza kosztuje tyle co obiad i wisi latami. Wieczory z rzutkami mają to do siebie, że nie chcą się kończyć.
Całe mieszkanie, zgaszone światła, jedna latarka. Dorośli ludzie, a poziom emocji jak w podstawówce.
Za każdy stracony pionek jedno zadanie od przeciwnika — od zaśpiewania refrenu po zmywanie. Warcaby nagle robią się grą towarzyską.